Wicher gnie jego konary ku ziemi
Razem z deszczem obdarł je z liści
Czyniąc nagim dla oka
Jeszcze wczoraj dostojne
Wdzięczyło się do gwiazdy
Światło łowiąc tak potrzebne dla życia
Wodę piło z deszczy daleko sięgając korzeniami
Siadałam w jego cieniu w letni skwar
Opierając głowę o pień
Czerpałam pierwotną siłę z jego wnętrza
Podobna temu bytowi
Co kryje jego wnętrze?
Czy aby korniki nie nadgryzły jego duszy?
Teraz dumne
Jutro może trzasnąć jak zapałka pod wichru naporem
Okryta kurtką i kapturem chroniąc głowę
Myślę patrząc na nie
Jak nie dać się wichrom życia?
Wytrzymać napór wiatrów dnia codziennego?

0 komentarze: